Wyświetlono wiadomości znalezione dla frazy: Jaskinia Kontaktowa





Temat: To mnie strasznie krępuje...
na oficjalnej stronie evila jak wejde w USA to tam jest mod ale to pisze ze to nie jest zadne oszustwo tylko jakis patch ktory umozliwia granie na jaskini bo normalnie to tylko mag ma szanse. Ulepsza on gre o tyle ze na przyklad ma sie ze szkieletow kosci z orkow kamienie lub krzemien zalezy co tam mial i te sprawy. Czy w tym wypadku jest to dozwolone ? Bo w sumie w jaskini nie znam nikogo kto bez tego daje rade... Rozumiem ze balance tool jest zakazane ale czy to tez ? to daje 10 / 20 / 30 do broni kontaktowej np Rębacz zamiast 5/10/15 tak samo z sila / zrecznoscia/ intem zamiast dawac 1/2/3 daje 5/10/15 wiec w tym wypadku mozna sobie pograc na jaskini i dawac rade nawet bez qmpli pomagajacych. Dozwolone zatem czy nie ?






Temat: Problem: dysproporcja sił w drużynie

Hmmm
Przykładowo kiedyś mieli rozprawić się ze zbójcami którzy napadali przejeżdżające traktem karawany a którzy mieli swoją kryjówkę w pobliskiej jaskini. Wymyślili plan żeby ubić wartowników i wywabić ich (zbójców) z jaskini. Halflinka bardzo mądrze wspięła się wtedy na zbocze nad wejściem do jaskini żeby spowodować lawinę spadającą na wychodzących z kryjówki zbójców. Plan był genialny w swej prostocie, tylko miał dwa małe niedopatrzenia...

to może niech ta "słaba" dwójka tylko planuje i zostaje schowana, gdzieś głęboko w krzakach, albo karczmie, a krasnoludy robią łubu du
druga sprawa trzeba kalkulować, czy 2 krasnoludy + balast mogą sami rozprawić sie z bandą zbójców, może należało kogoś jeszcze podpuścić jako mięso, ale zastosować nieco inny plan, mniej kontaktowy? lub wpuścić szpiega (halflinka) i wybadać bardziej sprawę? no możliwości jest sporo... oczywiście nie uniknie się pewnych sytuacji, ale można opracować wtedy metodę działania: ucieczka, symulacja, poddanie się, z przechodzeniem na stronę wroga włącznie
ale jeżeli już walka tak sie rozwija, że tych dwoje musi oberwać to niech nie obrywają ostrym, np. halflinga usuwaj kopniakiem, poleży trochę odpocznie, ktoś po nim przebiegnie i takie tam, jest wyłączony z walki i się nie napatoczy nikomu, człowieka ogłusz jakąś przypadkową gałęzią, niech nie przeskadza... chociaż z drugiej strony skoro wdali się w walkę a nie są do tego stworzeni to powinni ponieść jakieś konsekwencje co by następnym razem jej uniknęli.





Temat: Grotołażenie
Szukam informacji na temat dostępności jaskiń w rejonie Śnieżnika i Krowiarek. Moje dane są sprzed 10 lat i mogą już być nieaktualne.
Interesuje mnie J. Na Ścianie (była tam kiedyś wyłamana blokada), J. Pod Torami, J. Kontaktowa, J. Warszawiaków, J. Biały Kamień, J. Miniaturka i Sądejowa Szczelina (niegdyś wejście blokował głaz).
Jeśli macie świeże wieści o nich – byłbym wdzięczny za podzielenie się nimi.



Temat: Beast Wars: Megatron"s RevengeBattlefield
Phororbeak vs Barrus

Okazało się, że Maximale również nas zauważyły. Arctic Fang i Chamelix zaatakowali ich z zaskoczenia, podkradając się na tyły. To byłby dobry pomysł, gdybyśmy atakowali zupełnie z zaskoczenia. Mam nadzieję, że zwrócą chociaż uwagę na sobie… Wtedy kule zaczęły lecieć ku naszej trójce. Przez pewien czas Skullcrusher dawał nam osłonę przed ich niespodziewanym ogniem, ale w końcu dorwał się do Tidehunter’a i zostaliśmy z Polar Magnusem zdani już wyłącznie na siebie. Kątem ptasiego oka zauważyłem, że obok transportera walały się strzępy jakiegoś robota, a niedaleko jaskini czyjś czerep. Była tutaj wcześniej jakaś walka…-powiedziałęm cicho do Predacona. Obróciłem nerwowo głowę, widziałem szarżującego na towarzysza triceratopsa. Oby go zatrzymał…

Przede mną stał potężny robot, który najprawdopodobniej transformował się do postaci podobnej do naszego Bigred’a. Nastroszyłem pióropusz na łbie i wydarłem się wniebogłosy aby zdekoncentrować Maximala- Phororbeak-Terrrorizeee!. Błyskawicznie odskoczyłem w tył chwytając swoje dwa ostrza i wymachując nimi dookoła ramion utworzyłem rodzaj antypociskowej tarczy. Uginam nogi będąc przygotowanym do ewentualnego skoku i biegnę na nich do przeciwnika cały czas kręcąc mieczami, by tuż przed nim odskoczyć w górę, w powietrzu przeciąć lufę jego broni dystansowej i ewentualnie uciąć wystające z powierzchni pancerza kły słonia ( o ile posiada je wyeksponowane w robot mode). Staram się przeskoczyć nad nim i spadając na ziemię ciąć go od tyłu po złączeniach kolan od razu odskakując w tył. Za wszelką cenę nie chcę dopuścić do walki kontaktowej.



Temat: pytanie o single player
Witam ponownie.. po wielu dniach testów otrzymałem nastepujace wyniki:

Podgórze dom wiedźmy piaski jaskinia rzeka i wyspy - wyczyszczone
środkowe szczyty - dwa smoki zielone pozostały
odległe szczyty - dwa smoki zielone, jeden niebieski i jeden jaszczur zostały
martwe miasto - żywioł ziemi i czarny troll zostali
tunel - wiadomo - golemy...

Tego żywiołu w martwym mieliście racje ze nie da sie ubic, nie jest powolny i ma normalna regeneracje niestety
smoki popróbuje jeszcze - kiedys mi sie udalo je zabic ale to cala banda je atakowalem, czarnego trolla tez popróbuje ale ma 280 zdrowia a ja mam miecz od starego smoka ktory zadaje 10-15 cietych obrazen, czyli cios w plecy na 3 poziomie daje mnoznik x10 czyli max mu zadam 150 obrazen, dzialania maja poziom 16 (nic nie zmienialem, kontaktowe na 60, zdrowie 1 poziom, luk na 39 poziomie). Jak ktos mi pokaze jak zrobic screen to wkleje(poziom easy). Aha - jeszcze jedno - ten smok z misji ktorego zauraczamy amuletem o ktory ma 2100 zdrowia po wykonaniu misji ma zdrowia 160 natomiast smok z srodkowych szczytow ktory z dwoma jaszczurami strzeze wejscia do przesmyku gorskiego(droga do obserwatorium) ma zdrowia 1600.




Temat: Obóz rowerowy dla wszystkich studentów
Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UAM oraz Parlament Studencki

organizują obóz REKREACYJNO-TURYSTYCZNY (ROWEROWY)

w TERMINIE: 09.07 - 17.07.2009.

Zakwaterowanie w schronisku UAM BACÓWKA na JAMNEJ

W programie m.in.: codzienne wycieczki krajoznawcze. Zwiedzanie atrakcji turystycznych: Jaskinia Salamander, Jezioro Rożnowskie, Diable Skały, Krynica Górska, ruiny zamku z XIV w. Wieczorne ogniska, gry i zabawy sportowe (dla chętnych nornic walking) i wiele, wiele zabawy!!

Koszt wynosi: 450 zł /opłata obejmuje transport rowerów, wyżywienie, noclegi i ubezpieczenie/

zgłoszenia ( imię, nazwisko i nr kontaktowy ) prosimy przesyłać na adres: m.kruk@amu.edu.pl

lub telefonicznie: 501 133 185

Termin ostateczny zgłoszeń do 22 czerwca 2009.

Pozdrawiam
Marek Kruk

Marek Kruk dnia Śro 19:30, 03 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz



Temat: Pytanie luźno związane z polityką.

Jakież zatem było moje zdumienie, gdy własna matka stwierdziła, że ona walczyła o ten kraj, o wolność naszą i waszą, i czyjąś...?! A kiedy zapytałam, jak walczyła, dowiedziałam się, że czytała broszury i literaturę "Drugiego Obiegu". I nie zgadzała się z ówczesną władzą.
To masz nieźle.
Przypomina mi się Mleczko: dwóch neandertalów stoi przed jaskinią i jeden mówi do drugiego: Dziadek znowu truje, jak to dobrze było za poprzedniego zlodowacenia...
A czy ówczesna władza pytała ją o zdanie? ;-)

Ha, miałem cija takiego znajomka, który twierdził, że komunę po cichu rozmontowuje, że jest niemal Agentem 000 i Tajnym Skurwielem (ups, kurierem) z Londynu. Zawsze nosił ze sobą szczoteczkę do zębów i prawie skończoną tubkę pasty Colgate z Pewexu (to uwiarygodniało jego "zachodniość"). No i były panienki, które takiemu wywrotowcowi jak on były gotowe dać d**y w czynie patriotycznym (w ramach wywracania komuny). A on twierdził, że ma w ich mieszkaniach "skrzynki kontaktowe".
To ostatnie psychoanaliza wyjaśnia: była skrzynka, a on w nią kontakt, tzn. wtyczkę pakował... ;-PPP




Temat: Wyjazdy do jaskiń.
"Często bywa tak..."
Powiedziałbym raczej, Mat25, że zawsze tak bywa .
Jaskinie zbyt długo przychodzą do siebie po wizytach turystycznej hołoty. Na powierzchni przyroda nieco lepiej sobie radzi.
Ochrona jaskiń przez zamknięcie ich solidnymi kratami jest chyba jedynym naprawdę skutecznym rozwiązaniem. Niestety – uniemożliwi to, lub w najlepszym wypadku znacznie utrudni, zwiedzanie ich przez turystów nie zrzeszonych w klubach speleologicznych. Jednak, działając z takiej właśnie pozycji, wolę o jaskini tylko czytać i oglądać zdjęcia zza kraty, robione przez uprawnionych, niż oglądać ją na własne oczy w takim stanie jak Oblica.
Chociaż to wrzucenie do szufladki „nieuprawnieni” będzie dość przykre. Dziwnie się czuliśmy na IV zlocie, po przygodzie w Kontaktowej, chodząc grzecznie za przewodniczką w Jaskini Niedźwiedziej. Pod i nad nami było przecież tyle wspaniałych miejsc, dostępnych tylko dla bardzo nielicznych. Ale, jak pomyśleć że nawet nieostrożny ruch przerywa nieodwracalnie proces trwający tysiąclecia (utrącony stalaktyt w Niedźwiedziej), a co dopiero celowa działalność wandali, trudno się temu sprzeciwiać.
Mam wrażenie że nawet w opracowaniach, których stałym elementem jest opis dojścia, autorzy nie ułatwiają zadania czytelnikom. G. Klassek w Zamczysku wysyła czytelnika do Strzelistej z ewidentnego punktu, na określoną odległość, w określonym kierunku i zapewnia że dojście jest nieskomplikowane, a otwór łatwy do znalezienia. Kierunek określałem wprawdzie na słońce (bo zapomniałem busoli) jednak dość precyzyjnie. Ale odległość, liczona krokami, w skalnym labiryncie mogła być tylko przybliżona. W efekcie łaziłem dość długo z książką w ręku, po tych samych ścieżkach, zdeterminowany jak pan Hilary z wierszyka. Otwór znalazła Iza, bez przewodnika, gdy byłem już gotów kopać własną dziurę łyżeczką do herbaty. Ale o tym, że to jest właśnie to, upewnił mnie dopiero widok szczeliny, po wejściu do środka. Piszę to nie żeby się żalić. Przeciwnie. Trudne zadanie daje większą satysfakcję upartym i zniechęca tych mniej zdeterminowanych. Choć w tym konkretnie przypadku to tylko moje subiektywne odczucie .

Gamzo: wiele lat minęło odkąd ostatnio widziałem się z Mają. W mojej pamięci piosenka zaczyna się od refrenu. Teraz dopiero rozumiem co miałeś na myśli.

Nie ma sprawy Żaku. Zawsze z przyjemnością zaglądam w tamten rejon. Poza tym - część wymienionych przez Ciebie jaskiń jest ciągle w planach. Może tym razem zbudujemy tyrolkę? A za zdechłą kurą jest Szczelina pod Wantą. Choć w kwestii poszukiwania opisanych w literaturze jaskiń przy niczym się już nie upieram.



Temat: [DnD 3.5 FR] Myth Drannor
Anastrianna

Jak dla Elfiej Kapłanki jaskinia była stanowczo za mała. Zawsze przyzwyczajona do przestronnych wnętrz, czy też do otwartej przestrzeni czuła się dosyć nieswojo w tej "skalnej dziurze". Do tego wszystkiego jeszcze w jaskini był jakiś podejrzany tunel ciągnący się w niewiadomym kierunku przez cholewa wie jak długo. Co prawda nie był zbyt duży, by mógł stamtąd wyskoczyć jakiś kolejny rogaty plugawiec, za to ktoś rozmiaru człowieka mógł tamtędy bez trudu zaskoczyć naprawdę już nieliczną grupkę osób. A co jeśli tunel prowadził aż do samego Podmroku?. Grrr... przeklęte Drowy, to już lepiej by było nawet z gburowatymi Krasnalami.

Anastrianna rozmyślała nad tym wszystkim nie zwracając uwagi na dwóch pozostałych towarzyszy, zastanawiając się co jeszcze za paskudztwa staną im na drodze do celu. Nadal była mocno poruszona śmiercią dwóch mężczyzn, wrednym zachowaniem Creeda... coś na zewnątrz jaskini wywołało zamieszanie. Wielki wilk zaczął warczeć, Uruk - czy jak mu tam było - chwycił za topór i obserwował coś w oddali u wejścia do ich kryjówki, drugi mężczyzna postąpił również podobnie. Coś nadchodzi?. Kolejni wrogowie, następne potwory?. Dobyła szybko swoją tarczę, a drugą dłonią chwyciła za różdżkę, dołączając do pozostałych u wylotu jaskini. Już po chwili i ona była rozeznana w sytuacji, kilkanaście metrów od nich wśród drzew stał jakiś podejrzanie wyglądający zbrojny w towarzystwie sporych rozmiarów Gryfa.

- Hmm... - Podsumowała dziwną sytuację. Obcy odkrył ich kryjówkę, jednak nie atakował, zdawał się czekać na ich reakcję, być może na rozmowę?. Chociaż pewnym nie należało być niczego, może to kolejna pułapka, próba wywabienia ich z względnie bezpiecznego miejsca?.

Półork do niej przemówił, zwracając na siebie uwagę chrząknięciem. Anastrianna była niemal pewna, że zapomniał jej imienia, a przecież się przedstawiła. A zresztą ona też do tego faktu dotyczącego jego osoby nie przywiązała zbytniej wagi, co tam więc, niech sobie do niej chrząka. Zwrócił się do niej słowami "Urodziwa, charyzmatyczna i kontaktowa", proponując by to ona wyszła jako pierwsza!. Czy on całkiem zwariował??. Przez chwilę przygryzała wargę zastanawiając się nad jego słowami, ukrywając równocześnie drobny uśmiech. Rozbawił ją słowami pochlebstwa na temat jej osoby, minimalnie, jednak ją rozbawił.

- A jak on mnie zaatakuje? - Spytała nieco oburzonym głosikiem - Jaką mam gwarancję, że tak nie będzie?. Mam iść pierwsza, jako jakaś przynęta czy co?. Jesteście pewni, że w razie czego zdążycie??. Ech... . Chcecie to chodźmy, zaryzykujmy.

Powoli więc i ostrożnie wyszła z jaskini, rozglądając się uważnie na boki i obserwując pobliski teren. Krok za krokiem prosto w stronę nieznajomego, zasłaniając się tarczą i mocno ściskając różdżkę w prawej dłoni. Gdy była już o jakieś piętnaście, może dwadzieścia kroków od niego, zatrzymała się i przez chwilę obserwowała uważnie swoimi zielonymi oczami nieznajomego mężczyznę.

- Kim jesteś i czego chcesz? - W końcu się odezwała, krótko i na temat, mając naprawdę wielką nadzieję, że to nie kolejna pułapka.



Temat: [DnD 3.5 FR] Myth Drannor
Ur-Thog

Za zgodą dwójki towarzyszy półork poprowadził grupę do jaskini. Dość długo jej szukali, nim okazało się, że znajdowała się kilka kroków od miejsca, gdzie wcześniej się konsultowali. Barbarzyńca owszem znał się na tropieniu, oraz poruszaniu w dziczy, jednak nie bardzo na mapach. Na szczęście odnaleźli jamę na czas, nim dopadł ich zmrok.

Półork podrapał się po brodzie i rozejrzał po okolicy, po czym wszedł do środka. Jaskinia nie była tak duża, jednak, na tyle, by wszyscy spokojnie się pomieścili i mogli w miarę wygodnie odpocząć. Barbarzyńca niczym małe dziecko podbiegł do niewysokiej półki skalnej, rzucając na nią tobołek.
-To moje miejsce! To moje miejsce!- krzyknął z głupkowatym uśmieszkiem na ustach.

W środku znajdował się niewielki korytarz, prowadzący w głąb ziemi pod niewielkim kątem. Barbarzyńca dłuższą chwilę szedł nim, by zabezpieczyć tyły, jednak ciągnąca się droga nie miała chyba końca. W końcu poirytowany tym faktem Thog zawrócił i udał się do wejścia do pieczary.

Zielonoskóry usiadł na półce skalnej z myślą, o tym, iż to najwyższy czas by nazbierać chrustu na opał oraz upolować coś na szybko. Przemyślenia zakłócił wilk, który siedząc u wejścia do jaskini, warczał a jego wzrok wbity był gdzieś w korony drzew. Barbarzyńca uniósł brew i spojrzał na wilka. W mgnieniu oka doszło do niego, że szykują się kłopoty. Bez zbędnej zwłoki złapał za rękojeść topora, po czym zrobił sus w kierunku wyjścia do jamy.

Barbarzyńca poczuł, że ktoś również wychodzi z jaskini i staje obok niego. Kątem oka Thog wyłapał rudy kolor włosów. Półork przyglądał się osobnikowi, który to z niezwykłą wręcz śmieszną brawurą wylądował na ziemi. Barbarzyńca uniósł brew i powoli obrócił głowę w bok, by zauważyć, że takie samo zażenowanie targało rudowłosym, który również spojrzał na stojącego obok półorka, jakby chcąc powiedzieć " Cudownie, kolejny dziwoląg w naszym skromnym cyrku...”

Barbarzyńca nie bardzo wiedział, czego szukać może ten pajac na gryfie, wolał jednak się nie ujawniać, albo po prostu nie brać udziału w powitaniu.
-Cicho być!- rzekł zdecydowanym tonem do wilka, który nadal siedział i warczał na skrzydlatego wierzchowca nowoprzybyłego. Zwierzę ucichło, jednak wciąż wpatrywało się z zaintrygowaniem i chęcią do rzucenia się w tamtą stronę.

Barbarzyńca znów spojrzał na stojącego w milczeniu pana Ravena.
-Psst... Jak jej było na imię?- spytał cicho.
Ten drugi zamilkł na chwilę, jego wzrok oddalony i nieobecny.
-...nie pamiętam.
Odrzekł skonsternowany i przejechał skórzaną rękawiczką po twarzy.
Półork zmarszczył brwi i wydął usta w geście niezadowolenia.
-Dobra…- rzekł, po czym odwrócił się plecami do wejścia do jaskini i spojrzał na elfkę.
-Echem…- chrząknął by zwrócić uwagę kobiety na siebie.
-Yyy… Razem z panem Ravelem… Doszliśmy do wniosku, że jako najbardziej… Teges… No… Urodziwa, charyzmatyczna i kontaktowa… Tak…- przytaknął jakby sam sobie –Będziesz pani najlepszym kandydatem na rozmowę z tym dziwakiem, co to się tu pojawił. Wiadomo, że jak by nas zaczepił nie? Ale nic się pani nie martw, będziemy stali z boku i jak coś to tam wiesz… Nic się nie martw hehe…- rzekł po czym pogłaskał się po potylicy…



Temat: II Zlot Forum Sudety.it
A to ja może też tym razem pokuszę się o małą relacyjkę No więc tak jak pisał wlkp - nie zdążyłam go odebrać z PKSu bo musiałam zażyć kąpieli (jako, że piątek był dośc zajętym dniem bo odwiedzałam kolegę w szpitalu i urządzałam komitet pożegnalny kolegów, co to w 4 jechali w Alpy starym Volkswagenem Polo ) Umówiłam się z Ivanem, że on pójdzie po wlkp i pojadą razem na PKP odebrać Satana a ja do nich dojadę jak najszybciej. Przyjeżdżam na PKP a tam tylko wlkp, Ivan wsiąkł i do końca zlotu nie raczył nawet smsa napisać ani dać znaku życia. Bywa. Pokazaliśmy Satanowi kawałek Koziołkowa (Poznania) a następnie czekaliśmy do 2:02 kiwając się przy herbacie w dworcowym KFC. Niestety dość niefortunny wybraliśmy przedział w pociągu, ponieważ siedziała w nim Babulinka-Staruszeczka od starości zgięta w pół. Gorąco w przedziale było jak diabli a ona miała na sobie płaszcz z kieszeniami wypchanymi gazetami (?). Wlkp usiłował wcisnąć swój 17 litrowy (!) plecak na dolną półkę, ale niestety nie dało rady i Staruszeczka-Babulinka zarobiła śpiworem w oko. Powyzywała nas od bydląt co to się pchają i zaczęła rzucać słowami na k, na co Satan stwierdził, ze jak przeklina, to znaczy, że wszystko jest ok. Oprócz tego powiedziała, że wlkp poszedł do grobu. I tym samym zapewne rzuciła na nas klątwę Jak przyszedł konduktor to nie omieszkała naskarżyć na nas i domagała się ukarania wlkp. Na pytanie, czy chce lekarza, powiedziała, że chce kompres. Konduktor zapytał się, dokąd ona jedzie a ona na to, że ze Szczecina na Jasną Górę. No to konduktor się zapytał "to co, nie odpuści pani?". Na co ona "nie odpuszczę". I w tym momencie Staruszeczka-Babulinka miała u mnie pozamiatane - pokazała przepiękny przykład wartości chrześcijańskich w praktyce (a może pod chustką miała schowany moher?) Wysiadała w Opolu, więc pakuny (może różańce na sprzedaż?) pomógł jej wynieśc Satan a potem przejął je Piotrek od Tomucha. Klątwa babci chyba zaczęła działać, bo sie okazało, że zostawiłam szkła kontaktowe w domu - a to onaczało, że będę skazana na okulary, które mi spadają z nosa :/ Na dworcu w Opolu poczekaliśmy na Michała i o 7:04 wsiedliśmy do pociągu wiozącego nas do Czech. W Nysie dosiadł się do nas Wirek i w tym składzie wędrowaliśmy sobie przez cały dzień. W Czechach odwiedziliśmy jaskinię Pomezi (w środku był nietoperz!) a zwiedzanie jej trwało 45 min. W Hanusowicach widzieliśmy przezabawną scenke, jak to młodzieniec kłócił się z mamą (chyba to była mama) i w końcu wziął jej rower i śwignął nim do rzeki. W ten właśnie sposób Czesi rozwiązują problemy Udaliśmy sie następnie do Stareho Mesta i stamtąd zaczęliśmy napierać na szczyt. Sześciu chłopa, z czego czterech brało udział w przejściu dookoła Kotliny Jeleniogórskiej a dwóch jest wytrawnymi rowerzystami, i ja - z 60 litrowym plecakiem na grzbiecie ( a wlkp miał 17 litrowy!). Dzielnie się drapaliśmy na górę, czasem nawet udało mi się być na przedzie Okropny śnieg powodował, że w myślach sobie na niego przeklinałam okrutnie. Na szczycie wiało jak diabli i ręce mi zgrabiały całkiem, ale za to jaki piekny widok był! Ile gwiazd! A za zakrętem spotlaiśmy śpiącego na ziemi...psa. Na szczycie Śnieżnika! Husky taki, gdybym ja go pierwsza czołówką oświetliła i zobaczyła takie ślepia, to chyba bym umarła ze strachu i pobudziła wszystkie miasta i wsie w dolinach Okazało sie, że to jest ponoć jakiś "pański" pies a nie bezpański - jego właściciel ponoć nocował na szczycie. Dotarliśmy do schroniska, ja z sześcioma bąblami na stopach o wielkości pięciozłotówki i dosyć wymiętolona. Dostaliśmy herbatę i przydział do pokoju. Pojawił się też Mzak Czym prędzej udałam się pod prysznic (płatny złotówkę:/ kibelki też za złotówę - a co jakby ktoś miał rozwolnienie? :/) Wykąpana idę sobie do pokoju, a tam normalnie zebranie - przyszła Buba z Jankiem, Baniak z Żoną i Mrówka Władowaliśmy się wszyscy do naszego pokoju i do 3:30 pamiętam co się działo, a potem Morfeusz porwał mnie nieodwołanie w swoje ramiona i spałam do rana. Wesoło było wieczorem, oj wesoło! Szczególnie ubawiła nas opowieść Wirka o przygodach z psem i panią w parku (co nie, Satan? ) Z rana bezlitoście wlkp i Satan mnie obudzili, ale co zrobić, trzeba było zwlec się z łóżeczka i udać się na wspólne śniadanie. O 9:30 wymaszerowaliśmy z Mzakiem, Satanem i wlkp do Międzugórza, po drodze dogonili nas Tomuch z Piotrkiem. My mieliśmy transport do Wrocławia z Mzakiem (jeszcze raz wielkie dzięki Mzaku! ) Odwiedziliśmy jeszcze Wodospad Wilczki. Na wrocławskim dworcu przyjęliśmy po knyszy z gyrosem i udaliśmy sie w dalszą podróż PKP. W Poznaniu pożegnaliśmy się z Satanem a potem ja z wlkp i każdy poszedł w swoją stronę. A dziś zasapałm z rana na zajęcia na uczelnię

Ogólnie rzecz biorąc, zlot był SUPER!!! Bardzo, bardzo mi się podobało, jesteście pozytywnymi ludkami! Każdy zajmuje się czymś innym, każdy jest indywidualistą i osobowością, ale łączy nas wspólna pasja I to jest fajne

P. S. Chyba po raz pierwszy napisałam jakąkolwiek relację, co?




Temat: Trójmiejska konferencja techniczna
Rok temu spotkaliśmy się po raz pierwszy. Było nas ponad 150 osób. Wysłuchaliśmy kilkunastu wspaniałych prezentacji, wymieniliśmy się doświadczeniami i poznaliśmy bliżej.
W tym roku mamy zamiar to powtórzyć. Na tegoroczną Konferencje zaprosiliśmy kilku gości z zagranicy i z kraju, którzy opowiedzą o swoich projektach, pokażą nowe rozwiązania w nurkowaniu i podzielą się swoją wiedzą.
Mamy nadzieję, że spotkamy w Jastrzębiej Górze w trzeci weekend listopada.

Wstępny program konferencji

Piątek 21 Listopada 2008
18.00 Kolacja, rejestracja uczestników
20.00 Część nieoficjalna, dyskusje, pokazy filmów, etc.

Sobota 22 Listopada 2008
08.00 - 09.30 Śniadanie, dalsza rejestracja gości
10.00 Otwarcie konferencji
10.00 -10.50 Nick Toussaint "Jaskinie południowej Europy"
11.00 - 11.50 AKADEMICKIE CENTRUM MEDYCYNY MORSKIEJ I TROPIKALNEJ "Tlen w nurkowaniu"
12.00 - 13.50 "Pierwsza pomoc tlenowa"
14.00 - 15.00 Obiad
14.30 - 16.00 Czas dla wystawców sprzętu
16.00 - 17.15 Kevin Gurr "SCR - CCR porównanie
17.15 - 18.30 BTW Głębokie Nurkowania na Bałtyckich Wrakach
18.30 Kolacja
20.00 Filmy, dyskusje

Niedziela 23 Listopada 2008
08.00 - 10.00 Śniadanie
10.00 - 11.30 Adam Olejnik "Wykorzystanie ROV do poszukiwań wraków"
11.40 - 12.50 Wykorzystanie DPV w nurkowaniu - porównanie dostępnych modeli
13.00 Obiad i zakończenie Konferencji


Lokalizacja - Drejk

Ośrodek Wczasowy "Drejk 2A"
ul. Rozewska 40
84-104 Jastrzębia Góra

Telefony kontaktowe:
+48 (58) 774 45 51
+48 (58) 674 91 67
+48 (22) 436 00 15
Faks:
+48 (58) 674 91 67

Adres e-mail: www.drejk.pl

Koszty konferencji
Wersja 1

270 zł płatne na miejscu

250 zł płatne przelewem do dnia 31 Sierpnia 2008
W Cenie wliczono :

1. Pobyt w ośrodku od kolacji 21 Listopada (Piątek)
2. Do Obiadu 23 Listopada (niedziela) - 2 noclegi
3. Możliwość uczestnictwa we wszystkich wykładach
4. Materiały szkoleniowe
5. Pełne wyżywienie

Wersja 2

120 zl płatne na miejscu
W Cenie wliczono :

1. Możliwość uczestnictwa w wykładach sobotnich (22 Listopada)
2. Materiały szkoleniowe
3. Pełne wyżywienie w sobotę 22 Listopada

Wpłaty prosimy dokonywać na konto

BTW
Bałtyckie Towarzystwo Wrakowe

ING Bank Śląski
98105017641000002321277549

Organizatorzy:

* Łukasz Piorewicz CTN Piorewicz
* Sebastian Popek Balticwrecks
* Krzysztof Wnorowski CN Tryton
* Marek Szczesniak CN Delphinus
* Wojciech Jechna Bałtycka Baza Nurkowa
* Tomek Stachura Santi

Sprawozdanie z konferencji 2007